Nie pamiętam wyniku
„Nie pamiętam wyniku walki - wspomina po latach Kazik. - Wycierając śniegiem na polu obolałą twarz, ukradkiem obserwowałem zabiegi bratau Czynił to samo. To mnie uspokoiło. Potem w mig zabraliśmy się do sprzątania i mycia podłogi." W innych wypadkach byli jednak solidarni. Jeśli ktoś zaatakował jednego z nich, miał na głowie natychmiast „dwa kocury". Także w nauce jeden mógł liczyć na pomoc drugiego. Józek był bieglejszy w przedmiotach ścisłych, Kazik natomiast w humanistycznych. Wspólnie dążyli do celu, a pomagały im wrodzone cechy: wytrwałość, ambicja i zaciętość. Najbliższe otoczenie Lipieniów było zgodne w opinii, iż bliźniacy daleko zajdą. Nie wiedziano tylko jaki wybiorą kierunek. Józek pierwszy zgłosił się do sekcji zapaśniczej w klubie „Karkonosze" Jelenia Góra. Po kilku miesiącach namówił brata, by pojechał do Jeleniej Góry, gdzie miały się odbyć mistrzostwa Dolnego Śląska, by zobaczyć jego walki. Kazik pętając się po sali, natknął się na Juliusza Jaszczuka. - Czego się gapisz? Pomógłbyś ustawić ławki! - zwrócił się trener do chłopca. - Ale ja się tutaj nie- orientuję, przyjechałem kibicować - odpowiedział Kazik. - Jak to, nie będziesz walczyć? - spytał zaskoczony trener. - Przecież ja do klubu nie należę. - Z kogo ty robisz wariata? - krzyknął Jaszczuk i skoczył do chłopca.
| |