a kiedy w grę wchodzą
„napięcia kierunkowe", podbudowane przedmiotami, rozumiana jeszcze ekspresyjno-anegdotycznie...
Dzieje się tak, ponieważ wszystko inne, co się nabudowuje na układzie płaskich kształtów, to już nie są dla Witkacego metafizyczne „jakości", tylko „asocjacje". Tymczasem zarówno psychologia postaci (Gestaltpsy-chologie) już przed I wojną, jak później Cassirer.w swej Filozofii form symbolicznych i jego uczniowie nauczyli nas, że człowiek we wszystkim, co widzi, stara się odczytać sens, że wszelkiemu zbiorowi elementów nadaje strukturę. Dlatego nie istnieją w istocie czyste jakości i doczepione do nich skojarzenia: istnieje natomiast niezmiernie złożona całość obrazowej struktury, która niejako spotyka się ze sprawnością „postaciowania" (nadawania sensu) u widza i ogromnie tę sprawność pobudza. Witkacy zdawał sobie po trochu sprawę, że redukowanie czystych jakości do układów barwnych na płaszczyźnie robi z obrazu coś w rodzaju kilimka. Ratował się skokiem w metafizykę lub dorabianiem niby to strasznych, a właściwie chytro-dobrodusznych min i wyprężeń swoim powierzchownie kolorowanym „czystym formom": nie całkiem to wystarczyło. Witkacy świetnie uchwycił istotę naturalizmu. „Niech będzie sześć słońc, czternaście księżyców i dwadzieścia osiem kolorowych lampionów - ich światło musi się załamywać na rzeczy, dawać refleksy na powierzchniach przedmiotów, których pod pewnymi warunkami moglibyśmy się dotknąć.
| |
|